Sztuczna muszka
Tę metodę nie bez racji uważa się za najszlachetniejszą odmianę wędkarstwa. Oprócz wartości sportowych wielu pociąga zwykła widowiskowość: te pętle sznura nad głową wędkarza... Żal, że w naszym kraju jest tak mało rozpowszechniona. Zapewne dlatego, że kojarzy sieją głównie z wodami górskimi, z rybami łososiowatymi i lipieniem. A przecież można nią łowić niemal wszystko, od uk-lei, przez płocie, wzdręgi (przez niektórych uważane za ryby bardziej sportowe niż pstrągi), a także drapieżniki, jak bolenie czy szczupaki - po ryby morskie, jak kilkudziesięciokilogramowe tarpony z tropikalnych i podzwrotnikowych wód Atlantyku. Trzeba też przyznać, że ta akurat metoda niespecjalnie się mieści w przestarzałe użytkowym podejściu do wędkarstwa. Trudno przy niej liczyć na wory rybiego mięsa. Choć znamy przypadki połowów obfitych nieproporcjonalnie do obrazu tej metody, eleganckiej i wyrafinowanej.
Jej istotą, co zresztą wynika z nazwy, jest przynęta: uformowana bezpośrednio na haczyku imitacja owada w dowolnym stadium rozwoju- od larwy, zwanej nimfą (lub jej pokarmowych odpowiedników, jak kiełże), po postać dorosłą. Stosuje się też imitacje imitacji, czyli tzw. muszki fantazyjne, nie przypominające niczego rzeczywistego latającego nad wodą, pływającego w niej czy pełzającego po dnie. Konstrukcyjnie sztucznej muszce odpowiada streamer (czyt. strimer, z ang. = chorągiewka), mający naśladować nie owada, lecz rybę.
Ogólnie muszki dzieli się na suche, czyli pływające, i mokre, czyli tonące. Te pierwsze mają naśladować owada, który bądź opada na wodę strącony wiatrem, bądź przysiada na niej w celu złożenia jaj. Utrzymanie takiej przynęty na powierzchni wymaga delikatnego wykonania, z materiałów nienasiąkliwych, na cienkim haczyku, z umożliwieniem zamknięcia pęcherzyka powietrza - przede wszystkim wjeżynce, czyli w kołnierzyku z promieni piórek. Te drugie naśladują dorosłego owada zatopionego lub larwę czy skorupiaczka. Haczyk może tu być masywniejszy, materiały nasiąkliwe, jeżynki są zbędne. Spotyka się natomiast tzw. nóżki, czyli kilka promieni z miękkich i kosmatych części pióra. Jak z powyższych informacji wynika, pióra są niemal nieodzownym materiałem do formowania sztucznej muszki. Ich zestaw jest oszałamiający. Najczęściej używa się piór szyjnych koguta, a prócz tego szyjnych kury oraz siodłowych (grzbietowych) obu płci. Ponadto wszelkich, jakie da się zdobyć: z różnych części ciała i różnego ptactwa - domowego, polnego, leśnego, egzotycznego. Kolejny materiał to sierść zwierzęca. Szczególnie się poleca krecią (z egzemplarzy padłych, bo gryzoń ten jest objęty ochroną). Uzupełnienie zestawu stanowią wyczeski mo-hairowe, nici jedwabne lub poliamidowe różnych kolorów, lameta (wąskie paski błyszczącej folii), wreszcie druciki miedziane i mosiężne, a czasem też ołowiane.
Haczyki - z uszkiem, skierowanym na zewnątrz lub do wewnątrz, najczęściej wielkości około 12, ale bywają do 8 w jedną stronę i 18 w drugą.
Gotowe muszki można kupić. Upowszechnił się jednak zwyczaj sporządzania ich samemu. Potrzeba do tego kilku prostych przyrządów, przede wszystkim -małego imadełka do ujęcia haczyka. Ma ono postać rurki z wystającymi szczękami, zaciskającymi się, kiedy sieje przez obracanie śruby wciąga do wewnątrz. Przypomina to ołówek automatyczny, którego się zresztą często używało z braku imadełka prawdziwego. Przykręca sieje do krawędzi stołu. Bywa też wyposażone w szpikulec, pozwalający je wbić np. w pień drzewa na łowisku. Wielu muszkarzy bowiem kręci muszki dopiero tam, podpatrzywszy, jakie akurat owady są podstawowym pożywieniem ryb.
Podać przynętę trzeba tak, by możliwie wiernie odtworzyć ruch owada (skoru-piaczka, rybki). Z reguły (a zawsze w przypadku muszki suchej) wyklucza to jej obciążenie. A przecież trzeba łowić z oddalenia, czasem znacznego. Bez obciążenia ani rusz. Jego funkcję pełni linka, najczęściej zwana sznurem muchowym. Współcześnie ma postać plecionki z włókien syntetycznych, powleczonej otuliną z miękkiego tworzywa sztucznego. Podobnie jak w wypadku zestawu ciężarków ołowianych, jego ciężar może być rozmieszczony równomiernie (sznury cylindryczne, średnicy jednakowej na całej długości) albo zwiększać się (zbieżne lub koniczne czyli stożkowe) do przodu lub do tyłu, zależnie od tego, czy bardziej się liczy zasięg rzutu, czy delikatność podania przynęty. Ponadto sznury dzielą się na tonące i pływające. Te drugie pełnią jakby funkcję spławika.
Subtelnej muszki nie można dołączyć wprost do tak grubego sznura. To by niweczyło cały efekt. Toteż łączy je przypon długości mniej więcej takiej jak wędzisko, około 2,5 m. Składa się z kilku odcinków żyłki o kolejno malejącej średnicy, zazwyczaj od 0,40 do 0,12 (łagodne wygubienie grubości). Wytwarza się też gotowe przypony zbieżne.
Zarzucanie takiego zestawu wymaga szczególnej techniki, zwłaszcza przy większych odległościach. Polega ona na serii wymachów. Przy kolejnych stopniowo się wydłuża wysuniętą z kołowrotka część sznura, by ostatecznie sięgnąć w zaplanowane miejsce, w pobliże stanowiska ryby. W przypadku muszki pływającej wymachy odgrywają dodatkową rolę: służą jej wysuszeniu po tym, jak nasiąknęła wodą przy poprzednim przepuszczeniu. Oprócz tych rzutów standardowych stosuje się inne, m.in. rolowany, użyteczny kiedy trzeba sięgnąć np. pod gałęzie nisko zwisające nad wodą. Całkiem proste i nieefektowne, choć też skuteczne, bywają rzuty muszkami tonącymi nad nieodległe stanowiska ryb. Ponieważ jednak należy się liczyć z koniecznością wykonywania wielu wy-machów, wędzisko musi być specjalnie wyważone. Służy temu charakterystyczne dla metody umieszczenie kołowrotka na samym końcu, poza uchwytem. Sam kołowrotek zaś musi być o szpuli ruchomej. Przy stosowanych grubościach sznura nie do pomyślenia jest, by mógł on spadać zwojami jak cienka żyłka. Skręcanie, przy niej mające znaczenie umiarkowane, tu nabrałoby rozmiarów monstrualnych.
Branie w przypadku muszki suchej po prostu widać. Korzysta się z niej jednak coraz rzadziej, z powodu postępującej eutrofizacji naszych wód. Przy mokrej rzecz zależy od tego, czy łowimy z prądem (wtedy je wyczuwamy na wędzisku), czy inaczej (wówczas musimy bacznie obserwować najbliższy muszce widoczny element sprzętu, np. węzeł łączący sznur z przyponem). Dla ułatwienia często się na bocznym przyponie dowiązuje drugą muszkę, suchą, zwaną skoczkiem. Stanowi ona swego rodzaju sygnalizator brań.

