Gawędziarz ?gdzie nie stanie, tam łowi sandacze "

Gawędziarzowi wychodzi to zawsze, gdyż gawędziarz ma magiczną siłę zwabiania ryb w miejsce i o czasie przez siebie ustalonym we wszystkich miejscach, w których stanie łódką

Łowienie ryb, których nie ma

Metrowe sandacze w 2-letnim zbiorniku zaporowym to dla niego normalka oczywiście mniejsze biorą rzadko. 65-
cm klenie na Wiśle w okolicach Warszawy to dla również chleb powszedni. Nic to, że żaden z dobrych kleniarzy warszawskich z 40-letnim stażem takiego klenia nie widział, a żadnemu z warszawskich rybaków nie trafił się taki w siatkę. Gawędziarz łowi je stadami.

Gawędziarz łowi tylko duże ryby

Łamie przy tym prawa przyrody, w której naturalnie zawsze więcej jest ryb małych niż dużych. Gawędziarzom małe nie biorą. Oczywiście, można uwierzyć gawędziarzowi, który łowi tylko duże szczupaki, sandacze lub leszcze, bo tu zastosowanie selektywnej przynęty bądź też unikanie miejsc odwiedzanych przez drobnicę wyraźnie ograniczy brania małych sztuk.

Sezon podlodowy w styczniu!

Styczeń, sezon podlodowy w petni. Równie pełno na Pomorzu, a długie wieczory sprzyjają gawędziarzom. Nie brakuje ich w zamienionych teraz na puby sklepach wędkarskich, na trociowcyh kwaterach. Gawędziarze są składnikiem wędkarskiego folkloru. Ich opowieści wywołują wypieki na twarzach młodych wędkarzy i politowanie, a czasem cień irytacji tych bardziej doświadczonych. Gawędziarze charakteryzują się umiejętnościami wybitnymi, do których normalni wędkarze nie mogą się nawet zbliżyć. Oto kilka takich ?cudownych" zdolności.

W Szczecinie mordują

To co się dzieje w listopadzie w centrum Szczecina każdej jesieni to wstyd i hańba dla całego naszego środowiska, PZW, Policji i Straży Rybackiej. Najsmutniejsze jest to, że szarpakowe mięsiarstwo, które kwitnie na szczecińskich zimowiskach dotyka głównie najłatwiejsze do ?skoszenia" wielkie sumy. Gdy jest ciepło, to co dziesiąty z wyłowionych drapieżników chwyci czasem mocno uzbrojoną przynętę. Najczęściej jednak wyjeżdżają na brzeg za ogon, brzuch, grzbiet - często z wcześniejszymi ranami po szarpaku.

Sandacz po 10 złotych

W dniu 18.11.2006 razem z grupą kilkunastu wędkarzy łowiliśmy z łódek na zbiorniku Mietków w okręgu PZW Wrocław. W pewnym momencie kilku z nas spinningując za sandaczem natrafiło na ukryte pod wodą nieoznakowane sieci. Sądząc że to sieci kłusownicze, staraliśmy się powiadomić Straż Wędkarską, ale bez efektu, w końcu dodzwoniliśmy się do Zarządu PZW we Wrocławiu. Jak nas poinformował dyżurujący tam członek zarządu (nie przedstawił się) sieci te zlecił rozstawić Zarząd PZW.

Boleń w gębie

Ostatnio oglądałem ?Taaaką rybę", gdzie pokazywano zawody spinningowe (Wisła w okolicach Grudziądza). Nigdy nie uczestniczyłem w takiej imprezie i może dlatego poczułem się trochę nieswojo... Zawodnicy rzeczywiście mieli niezłe wyniki. Padały nie dość, że komplety to i całkiem okazałe ryby. Ale jednak największe wrażenie zrobił na mnie moment ważenia i to dumne paradowanie z ?ubitą zwierzyną"... Kiedyś słyszałem, że później ryby z takich zawodów trafiają do jakiegoś domu dziecka. Niby szczytny cel, ale jak wytłumaczyć bolenie?

Subskrybuj zawartość

Pogoda

Wtorek, 07 września 2010

Pochmurno

Temperatura:
od 11 °C do 17 °C

Kierunek wiatru: wschodni

Szybkość wiatru:
14.4 km/h

Czynnik chłodzący: 13.82°C

Wschód: 06:02
Zachód słońca: 19:17

Nawigacja

Logowanie

Użytkownicy online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 1 gość.