Wędka niewiele odbiega od stosowanych w klasycznej metodzie spławikowej. Główna różnica to obciążenie, nieznacznie tylko przewyższające wyporność spławika i skupione w jednym punkcie, oraz odległość od haczyka do spławika. Przekracza ona głębokość łowiska: o długość przyponu (lub raczej o odległość od haczyka do ciężarka) w wodach stojących, o nieco więcej - w bieżących.
W tym pierwszym wypadku chodzi o zwykłe unieruchomienie przynęty przy dnie, mimo kołysania fal, ewentualnych prądów itd. Nadwyżka obciążenia nad wypornością powinna być jak najmniejsza, by ryba wyczuwała jak najmniejszy opór. Ogólnie jednak ten sposób łowienia nie zasługuje na większą uwagę, gdyż istnieją skuteczniejsze.
Zestaw na wody bieżące ma tę zaletę, że daje się prowadzić tak jak przepływankowy. Przy żyłce lekko napiętej spławik i ciężarek z przystawioną przynętą pozostają w bezruchu. Mocniejsze naprężenie żyłki, przez nieznaczny ruch wędziskiem pod prąd, spowoduje oderwanie zestawu od dna. Podobnie przytrzyma

Przystawka tradycyjna: a - lekka, z przemieszczaniem zestawu w nurcie, b -ciężka w wodzie stojącej, z sygnalizatorem brań w postaci przeciętej piłeczki pingpongowej zawieszonej na żyłce między przelotkami pierwszą i drugą, c-na wody bieżące, z dwoma sposobami wykorzystania dzwonka sygnalizacyjnego
nie zestawu w przepływance sprawia, że przynęta unosi się. Przy takim naprężeniu można zestaw przystawkowy przeprowadzić przez pewien odcinek pola zanęconego. Następnie ponownie osadzić go w miejscu - po prostu luzując. W ostatecznym wyniku będzie on więc przeszukiwał większą połać dna, jak w przepływance, a jednocześnie przez znaczną część czasu przynęta będzie spoczywała w miejscu, tak jak lubi to np. większy leszcz. Czułość sygnalizacji także zależy od nadwyżki ciężaru. Nie można jednak z nią przesadzać, gdyż zestaw bardzo czuły trudno utrzymać w miejscu.

