Inne przynęty zwierzęce
Pędraki i gąsienice. Pierwsze to larwy chrząszczy, drugie - motyli. Niektóre osiągają znaczne rozmiary - do 4, a nawet 6 cm. Spotyka się je w ziemi (dużo ich można zebrać, idąc za pługiem podczas głębokiej orki wiosennej lub jesiennej), pryzmach kompostu, pod korą zbutwiałych drzew. Sporo gąsienic gromadzi się na zimę w łodygach dużych chwastów, np. łopianu. Ich obecność poznaje się po charakterystycznych otworach. Niektóre pędraki można hodować, co jednak jest dość skomplikowane. Sprowadza się bowiem do zaprowadzenia w skrzynce małej domowej uprawy zboża, którego korzeniami będą się żywić larwy. Na haczyk zakłada sieje podobnie jak larwy muchy. Podobnie też można je barwić, co czasem znakomicie podnosi skuteczność. W niektórych wypadkach wskazane jest przed użyciem sparzyć je wrzątkiem. Na ogół jednak potrzeby takiej nie ma. Biorą leszcze, krąpie, klenie, jazie, okonie. Larwy os. Uzyskuje się je po/-wydobyciu całego gniazda, co najłatwiej robić wczesną jesienią. Pozostałość można pokruszyć i wzbogacić nią zanętę. Na haczyk zakłada się po kilka sztuk, podobnie jak białe robaki. Doskonałe zwłaszcza na klenie, ale także na jazie i leszcze. Poczwarki muchy. Używa się też na nie angielskiej nazwy casters (czyt. kasters). W sprzedaży bywają specjalnie przygotowane i spreparowane tak, że kokon jest elastyczny i trwały, a więc są gotowe do użycia jako przynęta. Opakowane w hermetyczne zasobniczki foliowe, w chłodnym miejscu mogą wytrzymać dwa tygodnie, a nawet do miesiąca. Stanowią przynętę trudną, ale niezwykle wartościową, skuteczniejszą niż białe robaki. Należy więc oczekiwać, że ich popularność w najbliższym czasie wzrośnie. Często się zdarza, że uzyskujemy je niezamierzenie, jako wynik rozwoju białych robaczków. To jednak nie to, co castersy preparowane. Niemniej możemy się nimi poratować, kiedy białe robaczki, zbyt stare lub nierozważnie trzymane w cieple, na potęgę brązowieją i sztywnieją, a innej przynęty pod ręką nie mamy. Do nakładania na haczyk nadają się przez krótki czas, zanim całkiem sczernieją. Przede wszystkim ich otoczka jest bardzo krucha. Jeśli nie chcemy, by pękała przy nakładaniu na haczyk (obawy o to nie ma przy castersach kupowanych), nie powinien on mieć zadzioru. Jeśli jednak ma, to niech jak najmniej odstaje; we współczesnych haczykach szczęśliwie staje się jest standardem. Zawsze natomiast haczyk powinien być cienki. Zacięcie musi być natychmiastowe. Przegapienie drgnięcia spławika może sprawić, że nadal czekamy na branie, podczas gdy na haczyku zwisa już tylko pusta skorupka. Larwa, ukąszona albo nawet wyssana, częstokroć bywa przez ryby chwytana ponownie; raz wykorzystanej poczwarce to się nie zdarza. Kolejna niedogodność poczwarek samorzutnych to skłonność do pływania, unoszenia się na powierzchni. Lepiej więc ich używać nie tak jak są, tylko po co najmniej dwugodzinnym namoczeniu w wodzie. Czasami dobrze też robi sparzenie - przez zanurzenie na chwilę we wrzątku. Na haczyk, nr 16 lub 18, nakłada się albo jak larwę, albo wprowadzając ostrze do środka. Ten drugi sposób jest do zastosowania tylko przy bardzo małym haczyku (nr 20 i mniejszy) i dużej poczwarce (z pokaźnych gozzerów). Przynęta świetna na płocie, zwłaszcza wczesnym latem w jeziorach, a także na klenie, świnki, liny, ukleje. Chrabąszcz. Duży chrząszcz, spotykany coraz rzadziej wskutek stosowania środków owadobójczych (właśnie przeciw niemu między innymi). W Polsce występuje kilka gatunków. Najpopularniejszy jest chrabąszcz majowy, którego dorosłe osobniki pojawiają się od kwietnia do czerwca. Łapanie nie nastręcza większych kłopotów. Przechowuje się w przewiewnym pudełku ze świeżymi liśćmi, umieszczonym w miejscu chłodnym, choćby w dolnej części lodówki. Zakładanie żywego na haczyk jest kłopotliwe i stosuje się raczej przy łowieniu powierzchniowym. Do zestawów obciążonych bardziej nadaje się martwy. Trzeba go uśmiercić, rzucając niezbyt mocno o ziemię. Następnie wbić igłę w odwłok i wyprowadzić ją przez twardy pancerzyk na karku, po czym przeciągnąć nią przypon z haczykiem nr 4 do 6 w wypadku sztuk większych, lub 6 do 10 - przy mniejszych. Ta przynęta powinna spływać swobodnie; nie należy jej przytrzymywać ani podciągać. Najlepsze wyniki daje w wypadku ryb o względnie dużych otworach gębowych: kleń, jaź, boleń. Wszystkie one są bardzo płochliwe. Toteż przy powierzchniowym łowieniu na żywego chrabąszcza dobre wyniki daje nasunięcie na przypon kilkunastocentymetrowego kawałka słomki. Skrywa ona żyłkę, a przy tym owad próbuje wdrapać się na nią, co wygląda naturalnie i skłania nieufne ryby do szybszego ataku. Konik polny . Typowa przynęta do łowienia powierzchniowego, między innymi na dotyk. Można ją jednak umieszczać także pod powierzchnią wody. Koników ubywa w miarę chemizacji rolnictwa, ale ciągle jeszcze można ich nałapać na suchych łąkach, pastwiskach. Do dłuższego przechowywania raczej się nie nadają. Na haczyk, wielkości zależnej od rozmiarów owada, zakłada się w całości, po uśmierceniu lekkim prztyczkiem w główkę. Najpewniej i najłatwiej jest ostrze wprowadzić w odwłok i wyprowadzić w części piersiowej. Wtedy jednak często haczyk więźnie w przełyku ryby. Toteż lepiej wbić go od strony karku, wyprowadzając ostrze przez głowotułów (ściślej - przedtuło wie, ale nie chodzi tu o lekcję anatomii owadów). Skuteczna letnia przynęta na klenie, jelce i bolenie. W niektórych okolicach z dobrymi wynikami łowi się płocie na konika pozbawionego skrzydeł i odnóży skokowych. Trzeba je odrywać pojedynczo, ostrożnie, żeby nie uszkodzić tułowia. Ostrze wprowadza się od tylnej strony odwłoku, z wierzchu, i wyprowadza przez kark. Tak spreparowany i założony konik przypomina raczej larwę chruścika - i taką też wykazuje skuteczność. Ser. Przyjęło się u nas nie uważać tej przynęty za zwierzęcą, i to znacznie wcześniej, niż pojawiły się sery roślinne. Trudno orzec, co spowodowało taką klasyfikację. Wiadomo natomiast, co było jej skutkiem: łowienie na serek pstrągów i lipieni w wodach, w których zastrzeżono dla nich sztuczną muszkę, dopuszczając jednak przynęty roślinne, aby wędkarzom umożliwić korzystanie z towarzyszących ryb spokojnego żeru. Na przynętę nadają się rozmaite rodzaje sera: zarówno żółte (gouda, edamski, ementaler), jak i topione. Istotne, by właściwie dobrać twardość. Ma ona umożliwić trzymanie się haczyka, ale nie przeszkadzać w zacinaniu. Sery żółte dobrze jest poprzedniego dnia włożyć do zimnego mleka, żeby dobrze namokły. Należy jednak mieć na względzie, że w wodzie mają one skłonności do twardnięcia. Trzeba więc przynętę co pewien czas sprawdzić i ewentualnie wymienić na świeżą. Na haczyk (nr od 10 do 4) zakłada się kostki: twardsze i mniejsze (niespełna 1 cm) w wodach wartkich, miększe i nieco większe (około 1 cm) - w spokojnych. Aby uniknąć przecinania kostki, lepiej nawlec ją od strony przyponu. Nie jest przy tym niezbędna igła; można sobie poradzić zapałką. Sery miękkie, np. topione, można ulepiać w nieforemne bryłki. Przynęta skutkuje na leszcze, płotki, karpie, klenie, świnki i wiele jeszcze innych ryb. Tradycyjnie - i nie bez racji ? uważa się ją za przysmak brzan.

Pogoda

Niedziela, 05 września 2010

Pochmurno

Temperatura:
od 8 °C do 16 °C

Kierunek wiatru: północno-wschodni

Szybkość wiatru:
14.4 km/h

Czynnik chłodzący: 12.62°C

Wschód: 05:59
Zachód słońca: 19:21

Nawigacja

Logowanie

Użytkownicy online

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 1 gość.